Koncert ROOM 94 to niemałe przeżycie dla mnie. Wydawałoby się, że to małe show, na jakimś zadupiu, w jazzowym klubie... Ale to nie zmienia faktu, że emocje są.
Koncert był fantastyczny. Już na wstępie powitał nas genialny Robbie Coles, który z powalającym uśmiechem i gitarką wyszedł do nas na scenę, jak gdyby nigdy nic i zaczął śpiewać. Uwielbiam takich artystów. Naprawdę był świetny i zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Wykonał między innymi Hey Summer, z której filmiki macie poniżej, Pretty Lady, Shut Up i I really fucking like you, a także wykonał covery Story of my life (1D) i She looks so perfect (5SOS), do których z chęcią się dołączyliśmy :) Podziękował nam za wszystko, posłał ostatni zniewalający uśmiech i oznajmiając, że będzie czekał na nas po koncercie, zszedł ze sceny.
Robbie- Hey Summer:
Robbie- covery:
City Of Mirrors:
Następnie wystąpił jeszcze zespół City of mirrors, a potem na scenie pojawili się długo wyczekiwani ROOM 94. Szkoda tu opisywać, jak fantastyczni byli, bo zabrakłoby mi słów. Po prostu... ayttttywsd. Zaczęli oczywiście piosenkę Keep Your hands Of My Chick:
Mam nagrany jeszcze kawałek When I Was A Teenager (też krzyk dotknął mnie! to wcale nie mój :p):
Stałam bardzo blisko, więc udało mi się dotknąć ręki i gitary Seana, a nawet spleść palce z Kieranem♥. Rzuciłam też do niego batona, a on przeczytał nazwę (Milky Chockolate z Lidla) i podziękował. Było dużo śmiechu, a także uśmiechu, zwłaszcza, gdy wrzuciliśmy wszystkie balony na scenę śpiewają Happy Bday dla Seana i Kiera. Mieliśmy też oto takie kartki, które trzymaliśmy podczas Tell me what love feels like:
Tu jeszcze parę zdjęć z mojej perspektywy:
Ogólnie było super, naprawdę, a po koncercie dopchałam się do 4/4+ Robbiego, więc mam zdjęcia z nimi i takie oto autografy:
Ukradłam też butelkę Seana i ręcznik Kierana ze sceny (badgirl xd):
Nigdy nie zapomnę tego dnia. Wreszcie spotkałam swoich idoli, kolejny life goal mam za sobą. Nie zapominajcie, aby spełniać swoje marzenia!
/N.I. xx








